sobota, 07 kwietnia 2012
Przybylem z wielkanocnym oredziem. Generalnie probuje udowodnic moim rodzicom, ze jestem zrownowazonym psychicznie, cierpliwym dzieckiem, ktore jeszcze na dobre nie zdziczalo. Niestety w domu dosc wyjatkowa sytuacja z powodow zlamaniowych, wiec nieco wiecej obowiazkow na mojej glowie. I tak oto dostaje milion dobrych rad, ktore znam na pamiec od 7 roku zycia. Rodzina prewencyjnie trzyma mnie z dala od ostrych narzedzi oraz broni palnej. Jednak na Wielkanoc nalezy jechac gdzies dalej i niekoniecznie spedzac tych dni z rodzina. Jesli chodzi o zycie osobiste, to ostatnio bardziej ide droga Georga Clooneya niz swietego Franciszka, ale gdziestam chyba trzeba odreagowac. Telewizji i portali z newsami boje sie wlaczyc, bo trwa upiorna telenowela z malzenstwem, ktore sprawnie zamordowalo swoje dziecko i stalo sie glownymi bohaterami mediow.Ja rozumiem, ze chwilowo zaden samolot z prezydentem sie nie rozbil, ani nawet nie spalila sie zadna kamienica, ale czy naprawde juz nie wystarcza nam gwiazdy pokroju Dody, ktora czasem co najwyzej pokaze dupe? Takze apeluje do dziennikarzy! Wiecej sekcji zwlok, wiecej zycia z wieziennej celi, moze jakis gwalt? Bo naprawde nuda prosze panstwa... Dobra, ide jesc dalej
piątek, 03 lutego 2012
No light, no light in your bright blue eyes
Jazda PolskiBusem bywa ekstremalna. Tzn zima wszystko bywa ekstremalne jakby czesciej. Nie jest na pewno mila wiadomoscia, ze kibel jest nieczynny z powodu mrozow. Nie jest mila tym bardziej, jesli ostania cwiartka autobusu jest juz niezle napruta. W zwiazku z czym spontaniczne przystanki, bo pan i pan musza sie wysikac. Za mna siedzial dres ze swoja dziunia i przez cala droge zastanawialem sie, dlaczego sa ze soba i komu bardziej w tym zwiazku wspolczuje. Takze taktycznie bardzo slabo rozegralem te podroz. Nie ruszam sie juz nigdy w domu bez muzyki i sluchawek. A dzisiaj w metrze chlopak ulozyl kostke rubika w 38 sekund!
czwartek, 02 lutego 2012
pockets full of stones
Kiedys mialem taka przydatna bardzo zdolnosc, ze im w gorszym humorze bylem, tym dowcipniej potrafilem pisac(albo chociaz sie ludzilem, ze tak jest;) ). Teraz moje poczucie humoru jest jak moja podwyzka. Nie istnieje. Rozstania nie sa moja mocna strona niestety, zwiazki w sumie tez, bo nikt nie jest w stanie wytrzymac ze mna dluzej niz pol roku, takze bardzo mnie cieszy fakt, ze rodzice mnie nigdy nie oddali do adopcji. Tym razem bylem pewien, ze to jest to, ze wedrowki nadszedl kres. Nadszedl, ale nie tej, co myslalem. Urlop dobiega konca, a ja sie boje wrocic do zimnej Wawy. Tam czekaja mnie niestety tylko: " Wiesz, pomimo staran i przemyslen, jednak nie umiem, zostanmy przyjaciolmi". To jednak nie jest najlepszy sposob na powiekszanie grona przyjaciol...
sobota, 28 stycznia 2012
but I am desperate to connect...
Odpoczywam. Urlop w styczniu to nie jest szczyt marzen(chyba ze ktos praktykuje narty lub deche), mial on wygladac tez zupelnie inaczej, ale rzeczywistosc bywa suczasta i w sumie nie ma co narzekac, bo zawsze to troche czasu w domu rodzinnym. Chyba tego potrzebuje teraz. Bardzo. A slusznosc urlopu potwierdza fakt, ze praca mi sie sni. Mam jakies takie zimowe obnizenie nastroju. Nawet siatkowka jakos tak nie sprawia mi tyle radosci, co zwykle, a to juz nad wyraz niepokojacy symptom. I tak zyje sobie w rozkroku pomiedzy dwoma miejscami. Jedno idealizuje, drugiego nie doceniam.
niedziela, 22 stycznia 2012
I need you to need me
I mamy ten 2012. Jak tam rozpoczeliscie? Dobra, dobra, wygra O., ktora urodzila syna. U mnie klasycznie drinki, tance ( ABBA forever!) i okazuje sie, ze nie moge juz pic, bo od razu mi niedobrze. Nawet mojej mamie ostatnio sie zwierzylem, ze mam problem z piciem. Takze dosyc upodlania sie. A z weselszych rzeczy, to przeprowadzilem sie. Bardzo milo i wspollokator jak na razie zrownowazony. Takze tutaj mila odmiana. I oby tak dalej
piątek, 30 grudnia 2011
But that’s alright, That’s alright...
I po swietach. Kurcze, jakos tak mi minely za szybko. Troche sie podgrzalem w domowym cieple, a teraz powoli wracam juz do zamrazarki znowu. Zaliczylem debiut w roli sw Mikolaja. Caly dzien chodzilem zestresowany, ale nawet niezle mi poszlo. Ho ho ho! Zadnej kompromitacji nie bylo, zadnych niewygodnych zyczen ani pytan, jakos im jestem starszy to mam wrazenie, ze wszyscy coraz bardziej sie wyluzowuja. A jutro juz sie konczy ten rok, calkiem ciekawy, moze nawet przelomowy, bo troche przelamal mnie na pol. Troche to smieszne wszystko, bo czlowiek im starszy tym madrzejszy i dojrzalszy powinien byc, a tu chyba jednak nie do konca. Moja pewnosc siebie jest na porzadnym L4, nastresowalem sie w tym roku, co nie miara, zmienilem prace, miejsce zamieszkania, zakochalem sie, technicznie chyba juz nie jestem dzieckiem... A nowy rok tez zaczynam od przeprowadzki... Oj dzieje sie...
sobota, 10 grudnia 2011
troche techniki i kobiety sie gubia. kubol tez.
Kurcze, tez tak macie, ze jak zalogujecie sie, zeby komus skomentowac, to potem trudniej Wam znalezc ten przycisk, zeby przejsc do swojego bloga i zamiescic notke? Tzn ja zdaje sobie sprawe, ze technicznie to jestem troche jeszcze w XX albo i XIX wieku, ale wprowadzilem maly plan naprawczy. Otoz zmienilem telefon, nie, nie dotykowy, odkad zobaczylem jak kolezanka rozmawiajac przez telefon ciagle sie rozlacza przyciskajac policzkiem jakis przycisk, stwierdzilem, ze to wyzwanie mnie przerosnie. Ale stwierdzilem, ze musze miec cos wiecej niz jakis tam starszy brat Nokii 3310, bo jak za dwa lata znowu bedzie jakas rewolucja w komorkach, to ja juz naprawde tego nie obczaje, strace kontakt z rzeczywistoscia i zamkna mnie w jakims osrodku dla nieprzystosowanych. Oczywiscie tenze nowy telefon wzialem za jakis dosc potezny abonament, ale jako ze rozmawiam przez telefon duza czesc swojego czasu wolnego, stwierdzilem, ze no dobra. Nawet jak teraz powstaje ten najnowoczesniejszy salon jednej z sieci i maja tam takie pytanie: "czy wiesz, ile trwala najdluzsza zarejstrowana rozmowa telefoniczna?", to ja generalnie nie wiem, ale jestem pewien, ze to ja ja przeprowadzilem. W kazdym razie nowy telefon, to nie jest latwa sprawa, bo raz, ze wiekszosc ostatnich kontaktow mi sie nie skopiowala, a dwa to np polowe zeszlej soboty spedzilem na rozrywce pt jak odblokowac klawiature... Takze chyba jednak technika nadal mnie wyprzedza i to chyba juz dubluje na drugim okrazeniu...
czwartek, 08 grudnia 2011
o kryzysie i o pogodzie(czyli tez o kryzysie)
Dzisiaj o 14:30 juz bylo ciemno!!! Niedlugo bede rozwieszac listy goncze za Sloncem. Wczoraj probowal sie przebic do swiadomosci zbiorowej snieg, ale na szczescie zostal spacyfikowany. Z jednej strony, moze troche rozjasnilby ten snieg troche ta szaruge, ale z drugiej jak juz bedzie ten snieg, to znaczy, ze ta zimna, biala krowa przyszla i rozpanoszyla sie na dobre. I pomyslec, ze Edyta Bartosiewicz kiedys spiewala, ze to jej ulubiona pora roku... A tymczasem wszyscy coraz glosniej mowia o kryzysie. Tylko ze juz bardziej tonem koniec swiata, troche mnie drazni ta cala paranoja i nie sadze, ze jak zbankrutuje Grecja, to bedzie to potezny meteoryt, ktory nagle zmiecie swiatowa gospodarke. No sory, ale Grecja? Ja wiem, ze globalizacja itd itp, ale nie macie wrazenia, ze jestesmy troche robieni w konia? Ze probuje sie nam wmawiac, ze jest zle, zeby wymusic coraz wiekszy wyzysk, zebysmy stali sie taka globalna, chinska wioska, gdzie bedziemy za dolara miesiecznie szyc buty? Czasami naprawde zaczynam wierzyc w teorie spiskowe...
wtorek, 06 grudnia 2011
somebody that I used to know
Ostatnio czytalem we Wprost, ze czlowiek pochodzi z Afryki, wiec generalnie nie jest zaprogramowany na zimny klimat, dlatego reagujemy troche snem zimowym i powinnismy sie temu poddac, czyli nie wymagac od siebie zbyt wiele, obzerac sie, spac, wylegiwac sie pod kocykiem. A co z teoria, ze nie, nie daj sie zimie, idz na silownie, fitness, yoge, basen, a najlepiej na wszystko naraz. Ruszaj sie! Ogolnie staram sie chyba znalezc zloty srodek miedzy tymi zasadami, chociaz chyba wygrywa to podejscie leniwca troche. W miedzyczasie czesc problemow mi sie zaczela odrobine ogarniac i mam nadzieje, ze wszystko jakos sie ulozy po mojej mysli. Grunt, ze widze swiatlo w tunelu i chyba nie jest to swiatlo nadjezdzajacego pociagu. Kojarzycie piosenke Somebody that I used to know? Ja sluchajac tej piosenki mam na mysli mase moich zwiazkow, romansow itp i tak sie zastanawiam, czy tez ktos mnie wspomina w tej piosence:)i ktora zwrotke tejze piosenki kieruje w moja strone:)
niedziela, 04 grudnia 2011
chcemy lata!
Ech, powiem szczerze, ze koniec listopada i poczatek grudnia, to nie jest moj najlepszy okres w roku. Zawsze sie cos spieprzy i jeszcze zeby bylo fajniej tak dosc lawinowo. Ogolnie to potrzebuje wielkiego kopa w ta swoja chuda dupe. Jest godzina 15:16 i zgadnijcie, kto zamula w pizamie. A mialem sprzatnac, zrobic zakupy, pranie i ogolnie duuuzo rzeczy. Ksiazke poczytac. Grrr, codziennosc mnie czasami zabija. 9-17 praca, patrze przez okno, mysle, ze juz przynajmniej 16 i zaraz do domu, a tutaj dopiero 14:30. Potem zakupy, obiad i nagle jest 19, potem jakis sport, czasem jakies spotkanie i trzeba sie klasc. I tak w kolo. Troche mnie to frustruje, a najbardziej chyba to, ze nie wiem sam czego chce. Aaa i szukam nowego mieszkania.
|
Zakładki:
Sznurki,ale wyjątkowo nie będziemy nikogo wieszać
|